Kiedyś zranionym nie latwo zaufać ponownie.. Trzeba czasem lat, wyrzeczeń i wydarzeń, potwierdzających oddanie i szczerość drugiej istoty. Ale on.. te oczy.. nie mogyby klamać.. Wziąl mnie na ręce i zaniósl do naszego domu.. Wiedzialam, ze zostaniemy już razem..ze to on, wlaśnie ten.. Zielonooki.
Najnowsze Wpisy
Pamiętam tamten dzień.. Wieczór wlaściwie. Relaksujący spacer przez las, wsluchiwanie się w naturę, które tak bardzo pomagalo mi poukladać chaos i ból wlasnych myśli.. Znam las jak wlasne serce, jest mną a ja jestem nim. Mój dom i miejsce, w którym chcę umrzeć.
Szelest tuż obok mnie kazal mi odskoczyć i mimowolnie chwycić rękojeść sztyletu. Wtedy ujrzalam Go.. Stal, unosząc do góry dloń, patrząc na mnie cieplo, niemalże z czulością. Schylil przede mną czolo, odpowiedzialam - nadal ostrożnie - tym samym gestem.. Przyjrzalam się mu uważniej.. Byl w mym domu, lecz nie mial zlych zamiarow. Bylo w nim cos, co mnie pociągalo, co kazalo zaufać mimo iż tak wielu już okazalo się tego niegodnymi...
I, na bogów, nigdy nie widzialam tak zielonych oczu...
Pukam. Otwarte.. Uchylam wrota.. Jesteś tutaj? Rozglądam się, mych slów jedynie bezduszne echo powraca do mnie. Jesteś? Daj znak.. Czy ta droga tylko jedną z wielu będzie, czy potrafi coś zmienić? Przemykam cicho po drewnianej posadzce.. Boję się, ale Ty gdzieś tutaj jesteś... Musisz być..
Linki
Brak linkówArchiwum
Kalendarz
| pn | wt | sr | cz | pt | so | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 29 | 30 | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |
| 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 |
| 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 |
| 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 |
| 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 1 | 2 |

